Strona wykorzystuje pliki cookies

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania, korzystania z narzędzi analitycznych (Google Analytics), marketingowych (Facebook, Instagram, LinkedIn) oraz odtwarzacza wideo (YouTube). Jeżeli wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, kliknij w przycisk "Rozumiem i akceptuję".

Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności
Rozumiem i akceptuję
cover

Michał Szczawiński

Senior Creative

Muzeum niezrealizowanych pomysłów

Niezależnie od tego na jakim szczeblu i w jakim dziale agencji czy dziale marketingu pracujesz, na pewno na Twoim dysku czy w chmurze gromadzą się w różnych plikach nigdy nie zrealizowane pomysły. Do niektórych się czasem wraca, może po lifcie ożyją i przestaną być jedynie na slajdach. Inne czekają spokojnie na czyszczenie przestrzeni dyskowej. Specjalnie miejsce zajmują pomysły, które zostały symbolami danego projektu czy klienta. Te wracają w żartach i anegdotach, a czasem jako wskazówki. 

Proces kreatywny jest wyjątkowy. Kiedy wpadniesz na pomysł i razem z zespołem zaczniecie nakręcać się pasującymi do siebie elementami po prostu czujecie, że to siądzie i to z hukiem. Potem wiadomo, długie godziny procesu po stronie agencji, konsultacje ze strategią, feedback od działu CS, w końcu składanie prezentacji, tak by przygotowała grunt pod wymyśloną przez Twój team bombę. Następnie spotkanie albo bardzo popularna obecnie wideo prezentacja, i tutaj reakcje od gremium do którego kierujesz swój wywód uśredniając mogą być dwie:

1. "Ochy i Achy" od Klienta lub przełożonego 

2. Dźwięk ciszy i nerwowe patrzenie po członkach zespołu wzrokiem mówiącym - EJ NO DOBRA NIECH KTOŚ COŚ POWIE 

Zacznijmy od przypadku 2

W tym wypadku coś mówiąc najdelikatniej nie zagrało. Albo Ty i Twój zespół źle odczytaliście brief, albo z drugiej strony zwyczajnie nie trafiliście w wyobrażenia Klienta czy przełożonego do Waszej wizji projektu. Zdarza się najlepszym, pozostaje wyciągnąć wnioski i przystąpić do dalszej pracy. W takiej sytuacji najlepiej jest zacząć od rzetelnego przepracowania feedbacku, a jeśli Klient jest otwarty lub wiąże Was dłuższa i dobra relacja, zorganizowanie warsztatu na którym omówicie co w projekcie poszło nie tak, cofniecie się do strategii  i ustalicie kolejne kroki, tak by kolejny pomysł był tym co jest potrzebne dla biznesu. To jedna z sytuacji, kiedy „niezrealizowany pomysł” przekłada się na korzyść - utwardzenie relacji z Klientem i pokazanie, że nie jest się jedynie „tym kreatywnym gościem co zawsze ma jakiś pomysł” ale partnerem do rozwoju jego biznesu. 

Sytuacja 1 jest o wiele bardziej skomplikowana

Stawia Cię bowiem w pozycji, w której z reguły wracasz zadowolony ze spotkania do biura. Tam opowiadasz jak świetnie poszło, że Klient zachwycony, no i generalnie to nic tylko zabierać się do roboty. Mija dzień, dwa, tydzień, entuzjazm jakby przygasł. Na horyzoncie nie pojawiają się zdecydowane kroki, które mają przybliżać zaprezentowane pomysły, do realizacji. Pojawia się pomysł calla lub spotkania. Kiedy do niego dochodzi jest bardzo miło. Herbata, kawa, rozmawiacie o projekcie. Pojawiają się pytania. Więcej pytań, o każdy szczegół. Zaczynasz widzieć co się dzieje, umyka całość pomysłu, jego sedno rozmywa się w kolejnych pytaniach o arcy istotne szczegóły. Konkluzja: przepracujemy to. 

 

 Jeśli pracujecie w branży dłużej niż kilka lat, wiecie jak z reguły wygląda przepracowywanie pomysłów. Kolejne rozmowy, dokładanie kolejnych elementów do tych które już są, a czasem kompletna zmiana założeń, powoduje że pomysł który był „ach i och” staje się popularnym memem.  

 

Na tym etapie wszyscy już wiedzą, że pomysł nie zostanie zrealizowany. W jego miejsce wyląduje coś innego, prostszego, może mniej ryzykownego. Na pewno mniej Twojego, nawet jeśli to Ty będziesz przygotowywał propozycje. I tak kolejny pomysł trafia to Twojego prywatnego „Muzeum niezrealizowanych pomysłów”.

Co możesz z tym zrobić? Tak naprawdę pozostaje dbanie o relacje. Trzeba rozmawiać z Klientem właśnie po to by niwelować sytuacje, w których czas i zaangażowanie osób przygotowujących projekt nie były traktowane jak coś, co nic nikogo nie kosztuje. W naszej branży nie unikniemy tworzenia kolejnych eksponatów do „MNP”. W Uszkach wychodzimy z założenia, że najważniejsze jest zadowolenie z projektu wewnątrz organizacji. Dlatego nawet jeśli jakaś kampania nie ujrzy światła dziennego przez decyzje niezależne od nas, to jeśli jej idea i pomysł na realizacje były na wysokim poziomie, to nie mamy czego sobie wyrzucać. Możemy za to używać takiego projektu jako anegdoty, może w przyszłości będzie dla nas drogowskazem, który pomoże w podjęciu decyzji doprowadzających do zrealizowania innego projektu.